poniedziałek, 16 lutego 2015

Alberto Moravia / "Komunikatywność"

Od jakiegoś czasu prześladują mnie pewne obrazy. Albo iceberg, czyli pływająca góra lodowa, która tylko znikomą częścią wystaje nad powierzchnią morza, podczas gdy jej dolna partia, kolosalny kadłub z zielonkawego lodu, pozostaje pod wodą niewidzialny, zaczajony. Albo ciasny otwór opleciony jeżynami, niedostępny, niewidoczny dla oka, który stanowi wejście do groty, a raczej do całego układu grot ze stalaktytami i stalagmitami, pełnych podziemnych jezior i rzek, salonów, korytarzy i galerii. To znowu mały domek z jednym oknem i z jednymi drzwiami, z którego schodzi się do olbrzymiej piwnicy, gdzie stoi gigantyczna, czarna i lśniąca maszyna i tętni, stuka, huczy. Obrazy są różne, ale myśl wciąż ta sama: małość i prostota tego, co się widzi; ogrom, potęga i złożoność tego, czego się nie widzi. To, co się widzi, mówiąc krótko i bez przenośni, to jestem ja, urzędniczyna jednego z niezliczonych biur bankowych w mieście; to, czego nie widać, to znowu jestem ja, a raczej - jak by tu powiedzieć? moja siła witalna, moja energia psychiczna, których jestem świadomy zarazem dokładnie i bezsilnie. Niestety jednak, między tymi dwiema nierównymi częściami mojego ja nie ma żadnego związku i ta większa nie daje żadnego bodźca tej mniejszej. Do tego stopnia, że czasami wydaje mi się, iż część niewidzialna i większa nie należy do mnie, że jestem tylko jej strażnikiem, więc jak wszyscy strażnicy nie mogę z niej korzystać i muszę się ograniczyć do dozorowania jej, by pozostała nietknięta aż do mojej śmierci. 
Owo uczucie, że jestem jedynie depozytariuszem mojej witalności, gnębi mnie, deprymuje. Wczoraj, wiedziony zrozumiałą potrzebą zwierzeń, rozmawiałem na ten temat z Bellą, powabną stenotypistką pracującą w tym samym co ja biurze. Oczywiście nie wspomniałem ani słowem o górze lodowej, o grocie, o maszynie: wstydziłem się. Napomknąłem tylko o mojej nieśmiałości i o moim osamotnieniu. Bella spojrzała na mnie wielkimi, leciuteńko zezowatymi oczyma, zawzięcie żuła przez chwilę gumę, którą miała w ustach, po czym powiedziała stanowczo: 
- Wiesz w czym sęk, Girolamo? Że jesteś niekomunikatywny. 

 A. Moravia, Komunikatywność [w:] Rzecz jest tylko rzeczą, tłum. Z. Ernstowa, wyd. Czytelnik, 1969, s. 42-43.


 photo moravia_zpsbbce5ec6.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz