środa, 27 stycznia 2016

Karel Čapek / Fabryka Absolutu

Podczas gdy armie biją się tworząc dzieje świata, gdy granice państw rozwijają się i kurczą jak dżdżownice i cały świat wali się w gruzy, stara pani Blahousowa w Siedmiu Chałupach skrobie kartofle, a dziadzio Blahous siedzi na progu i pali liście bukowe, zaś sąsiadka Prouzowa, wsparta o płot, powtarza w zamyśleniu:
— Tak — tak.
— A tak — przyświadcza po chwili Blahous.
— A bo nie? — wtrąca się do rozmowy Blahousowa.
— Tak już jest — mówi na to Prouzowa.
— Nic na to nie poradzisz — twierdzi dziadzio Blahous.
— Prawda — dodaje Blahousowa i sięga po nowy kartofel.
(...)
— A wy kobity to nic, tylko byście cały Boży dzień gdakały i gdakały — rzekł na ostatek dziadzio Blahous gderliwie i ruszył pomalutku ku furtce.


Karel Čapek, Fabryka Absolutu, tłum. Paweł Hulka-Laskowski, Wyd. Śląsk, 1971, str. 176-179.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz